piątek, 9 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 2

Wchodząc mama rozejrzała się po kuchni, mina jej zrzedła kiedy ujrzała ten "piękny porządek" jaki zostawiliśmy po sobie.
-C...c...co tu się stało? -spytała zdezorientowana.
-Eee.. Tornado? -Luck próbował załagodzić sytuację...

********************

Mama ciągle patrzyła na zdemolowaną kuchnię, później tylko skarciła Lucka wzrokiem.
-Luckasie lepiej się nie odzywaj. Na pewno nic to nie pomoże. -Mama cicho odparła, była dziwnie spokojna, aż przerażająco spokojna.
-Mamo, my przepraszamy. T... to jakoś tak samo wyszło. -Ryan wstał i próbował wydukać jakieś przeprosiny.
-Jasne, jasne. Samo wyszło. Ile razy ja już to słyszałam . hmm.. kiedy stłukliście zestaw mojej nowej porcelany, kiedy cały garaż był we wszystkich odcieniach farby.. kiedy zostawiliście porozdzieranie poduszki po waszej walce... co by tu jeszcze...
-Tak, tak mamo. Wiemy, narozrabialiśmy. -Tym razem ja wstałam. -Przepraszamy, postaramy się uważać i posprzątamy po sobie.
-Nieee.. dzisiaj wam odpuszczę. Tata ma wolne, On posprząta, a wy idźcie się umyć i przebrać. -Przerażał nas spokój naszej mamy.
Zrobiliśmy tak jak kazała rodzicielka, poszliśmy do swoich pokoi. Po wejściu do swojej sypialni udałam się do szafy, wybrałam sobie ciuchy na zmianę. Po umyciu się i przebraniu postanowiłam zejść już na dół i poczekać za chłopakami. Czekałam na nich dokładnie 17 minut. W końcu raczyli się pojawić, oboje ubrani na sportowo. Była 6:15, postanowiliśmy, że pojedziemy do szkoły. Jako, że Ryan jest starszy od Lucka o 5 miesięcy to On siedział za kierownicą kiedy jechaliśmy wszyscy troje.
Po 15 minutach byliśmy już w naszej "ukochanej -.-" szkole. Wysiedliśmy z auta, przekroczyliśmy próg szkoły. Oczywiście większość ludzi nie odlepiało od nas wzroku.. w sumie chodzi o Rayna i Lucka (to takie szkolne gwiazdy). Jak zwykle wszyscy troje podążyliśmy razem do naszych szafek, włożyliśmy tylko torby. Po 5 minutach uck już był rozchwytywany przez tłum lasek, a Ryan podążył do grona swoich znajomych. Ja chwilkę tak jeszcze stałam, po chwili obok mnie jakby znikąd pojawiła się Vicky.
-No hej dziewczyno! -Szturchnęła mnie delikatnie na powitanie.
-Heej Vickulek. -Uśmiechnęłam się miło do przyjaciółki. -Gdzie laski? -Spytałam.
-Eee... nie wiem. Jak przyjechałam to ich jeszcze nie było. -Obie byłyśmy lekko zdziwione, Marta i Magda zawsze były w szkole przed nami.
Razem z Vicky poszłyśmy na dziedziniec szkoły, po czym udałyśmy się w stronę naszej ulubionej ławki. Kiedy usiadłyśmy Vicky cały czas nawijała o jakimś zespole, a później zaczęła drążyć temat, który ciągle krąży między nią, Martą i Meg:
-Bo wieeesz, za tydzień twoje ułodzinki. -Powiedziała uradowana.
-Iii..? Co w związki z tym? -Spytałam. Dla mnie urodziny i tego typu okazje to dni jak każde inne.
-No jak to?! Dziewczyno taki dzień trzeba świętować! -Prawie, że krzyknęła. -Nie co dzień kończy się 18 lat!
-Ehh.. no niby tak, ale wiesz, dla mnie to nic wielkiego.
-Jak to nic wielkiego?! Nawet tak nie gadaj przy mnie! -Victoria tak jakby troszkę się zdenerwowała.
-No dobra, już dobra wyluzuj. -Próbowałam ją jakoś uspokoić. -Nie gadajmy na razie o tym ok? O patrz, idą dziewczyny. -Wskazałam skinięciem głowy przed siebie.
-Heeej laski! -Przywitały się z nami Meg i Marta.
-No hej, hej. Gdzie wyście tak długo były? -Spytałam.
A no wstapiłyśmy jeszcze na kawę i tak jakoś zleciało. -Tłumaczyła Meg.
-A okok. Ejj dziewczyny za 5 minut dzwonek, idziemy. -Powiedziała Vicky.
-Tak idziemy. Trzeba wziąć jeszcze książki. -Stwierdziła Meg.
Jak powiedziałyśmy, tak zrobiłyśmy. Poszłyśmy po książki, a później na zajęcia. Pierwsza była matma...
***
Lekcje zleciały dość szybko. Razem z dziewczynami poszłyśmy do moich braci, którzy czekali przy samochodzie.
-O hej dziewczyny! -Miło przywitali się Ryan i Luck.
Wszystkie odpowiedziały głośno "Hej".
-Emm..  chłopcy dzisiaj nie wracam z wami. Idziemy z dziewczynami do kawiarni, a później na miasto, także wrócę trochę później. -Wytłumaczyłam.
-Ok. To jak Lucky, jedziemy? -Spytał Ryan.
-Ta no w sumie możemy już jechać. -Odparł Luck. -To w takim razie narka dziewczyny.
-Pa laski. Miłego wypadu. -Zawtórował mu Ryan.
-Pa!! Dziękujemy! -Odpowiedziałyśmy chórkiem.
Chłopcy odjechali, a my postanowiłyśmy iść do naszej ulubionej kawiarni.
***
W lokalu:
-Rose, wracając do tematu, który zaczęłyśmy w szkole. Mam dla Ciebie niespodziankę, w sumie to wszystkie mamy. -Mrugnęła do dziewczyn Vicky.
-Eee..  ook? Mam się bać?  Co to takiego? -Spytałam lekko zdziwniona.
-Otóż, akurat w dniu twoich urodzin, odbędzie się koncert megasuperowego zespołu, znanego na całym świecie -One Direction. -Dziewczyny wydały się strasznie podjarane.
-A co to za zespół? -Spytałam.
-No co ty?! Nie wiesz?! To superprzystojne ciacha. -Powiedziała Marta.
-Noo... jakoś nie kojarzę. -Spojrzałam na dziewczyny były wyraźnie zaskoczone...



**********************************
No i wróciłam! :D  mamy 2 rozdział..  liczę na szczere opinie co sądzicie? :P wiem na razie nic sie nie dzieje ale wsyztsko w swoim czasie się rozkręci.. ;)
Kolejny rozdział pojawi się jeśli mi się uda już jutro a jeśli nie to w niedzielę.. ;)  
BYE BYE! <3

6 komentarzy:

  1. czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie ! *-* Dawaj kolejną część! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! *.* Czekam na kolejny rozdział ^^ HARRY <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zarąbisty blog ★.☆Również czekam no następny rozdział >^,^< /Mrs. Styles ♥

    OdpowiedzUsuń