piątek, 16 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 4

Zdjęłam tylko buty i szybko cichutko pobiegłam na piętro do swojego pokoju. Torby rzuciłam na fotel, poszłam jeszcze tylko wziąć prysznic, przebrałam się w piżamkę i szybko wskoczyłam do swojego ciepłego łóżka. Byłam zmęczona dzisiejszym dniem i zakupami. Zasnęłam.


*****************************

Nazajutrz obudziłam się o 6:00. Chcąc nie chcąc musiałam wstać. Jak zwykle poranna toaleta, później wycieczka do szafy - postawiłam na taki zestaw.
Po uszykowaniu się  zeszłam na dół, na paterze nikogo nie było. Poszłam do kuchni, też nie. Zajrzałam do lodówki, hmm... no nie miałam zbyt dużego wyboru. Postanowiłam, że zrobię jajecznicę na masełku, moja ulubiona, a do tego tosty. "Może chłopcy niedługo wstaną" ~Pomyślałam. Stwierdziłam, że dla nich też zrobię. Po przygotowaniu wszystkiego ustawiłam śniadanie na stole, podeszłam jeszcze tylko po szklanki i sok. 
W tym czasie usłyszałam czyjeś kroki, tak jak myślałam... chłopaki wstali. Obaj weszli do kuchni.
-Mmm... a co tak pachnie? ŚNIADANIE!!! -Krzyknął Luck.
-Widzę, że sister się postarała. -Odparł Ryan.
-Eee... nic innego nie było w lodówce, a nie zdążyłabym już jechać do sklepu. -Tym razem ja zabrałam głos.
-Dziękujemy. -Powiedzieli razem chłopcy po czym oboje równocześnie cmoknęli mnie w policzki.
Ja tylko uśmiechnęłam się do nich przyjaźnie. Postawiłam sok oraz szklanki na stole i zaprosiłam chłopców na śniadanie. Usiedliśmy, zabraliśmy się za jedzenie, po 10 minutach wszystko było już skonsumowane. Pozbierałam talerze i włożyłam je do zmywarki.
Szybko pobiegłam do swojej sypialni, zabrałam torbę, dokładnie sprawdziłam czy wszystko mam i znów weszłam na parter. Chłopcy już czekali. Poszliśmy jak co dzień do samochodu.
No i kolejny dzień w szkole. Lekcje dzisiaj strasznie się dłużyły. 
Nadszedł czas na biologię. W klasie biologicznej akurat tak się składa są poczwórne ławki, dzięki temu na biologi siedzimy wszystkie razem. Tę lekcję mamy z panią Collins. Jest to na serio fajna i wyluzowana kobieta, ma coś ok 45 lat, bardzo ją lubimy, ale nienawidzimy tego jak prowadzi zajęcia. Lekcje z nią są koszmarnie nudne, choć w  sumie dzięki temu możemy sobie pogadać z dziewczynami. Tak było też dzisiaj. Gadałyśmy całą lekcję, jak i prawie cała reszta klasy.
Po zajęciach dziewczyny chciały iść na spacer.. nie miałam ochoty więc pożegnałam się z przyjaciółkami, poszłam do szafki wyjęłam z niej torbę. Po chwili za mną pojawiła się Ally, dziewczyna rok młodsza ode mnie, tańczymy razem w naszej małej ekipie tanecznej.
-Hej, hej. -Przywitała się.
-No elo dziewczyno. -Uściskałam ją. -Gdzieś ty się podziewała przez ten tydzień? -Spytałam.
-Aaa... no wiesz. Tata miał wyjazd służbowy i mnie ze sobą zabrał. -Cała ekipa tęskniła.
Obie się zaśmiałyśmy. Pogadałyśmy tak jeszcze kilka minut. Umówiłyśmy się jeszcze dokładnie na próbę.
Po rozmowie z Ally, wyszłam ze szkoły. Zobaczyłam moich starszaków obok auta. Zaczęłam iść w ich stronę, zobaczyłam też, że nie są sami. Jak zwykle obok Lucka mizdżyło się ok sześć dziewczyn. "Ten to zawsze ma branie" ~Zaśmiałam się w myślach. Idąc zauważyłam moją dobrą kumpelę Eve, która przyglądała się moim braciom.
-Hej! Eve! -Krzyknęłam do niej i pomachałam. Spojrzała w moją stronę. 
Podeszłam do niej. Uściskałyśmy się.
-Heeej Rose. -Uśmiechnęła się lekko, ale widać było u niej jakby zakłopotanie? smutek? Postanowiłam na razie nie drążyć tematu.
-Co tam u Ciebie? Dawno nie gadałyśmy. -Odparłam.
-Noo... wiesz w sumie to u mnie nic nowego, wróciłam do malowania... -Powiedziała.
-Coś ty? Serio?! Bardzo się cieszę! -Znów uściskałam kumpelę. -Hej to może Cię podwieziemy hmm?
-Eee... nie dzięki, nie róbcie sobie kłopotu. W ogóle nie jest wam po drodze. -Odpowiedziała.
-Ej no coś ty. Nie robisz kłopotu. Z chęcią Cię podwieziemy. -Zapewniłam ją.
-Nie. Na serio dzięki. Przejdę się, wyjdzie mi to na zdrowie. -Próbowała się wykręcić.
-No to może chociaż Cię odprowadzę.
-Na serio nie musisz. -Cały czas stawiała na swoim. -Pogadamy kiedy indziej ok? Do później. Pa. -Szybko się odwróciła i odeszła.
Zdziwiło mnie jej zachowanie. Zorientowałam się po chwili dlaczego tak szybko zwiała.. Luckas zaczął iść w naszą stronę. "Ona Go unika." ~Pomyślałam.
-Hej mała. Co się stało Eve? -Oparł się o mnie ręką mój braciszek.
-Eem.. Niic. Spieszyło jej się. -Klepnęłam Go w ramię. -Jedziemy?


*******************************************************
Okok.. no i mamy kolejny rozdział.! :D
Jutro lub pojutrze dodam kolejny.. ;)
Liczę na szczere komentarze.. :P
See You! <3
*******************************************************

2 komentarze:

  1. Kochana pięknie piszesz! ♥ Masz talent na maxa :*

    I dawaj mi kolejną część!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskooooo <33 Dawaaaj nexta ! <333 ./Ruudaaa <33

    OdpowiedzUsuń